Jeżeli ktoś nie zachwycał się Chuckiem Norris’em jako Strażnikiem Texasu to znaczy, że powinien prać skarpetki, haftować makatkę lub piec ciasto. Strażnik Texasu w długim rozwianym płaszczu stojący obok swego pick up’a, to nic innego jak ideał współczesnego szeryfa. Zapraszam na test pick up’a Volkswagena, przy którym każdy poczuje się jak Chuck Norris. Oto Volkswagen Amarok PanAmericana.
Jednakże zanim rozpoczną test to muszę wskazać prawdę. Samochody pick up to nic innego jak wersje dostawcze, które łączą zalety wersji osobowych, terenowych i bagażowych. Szczególnie często wersje pick up widzimy w rolnych terenach Grecji, Włoszech czy Hiszpanii jako modele którymi transportuje się owoce.
Gdzie zatem ten mit „Strażnika Texasau”? Test jakiemy poddaliśmy model Volkswagen Amarok PanAmericana dał nam namiastkę tego mitu.
Do czego służy pick up?
Przypominam sobie jak Jeremy Clarcson w Top Gear, prezentując pick up’a -jako ideał dla Amerykanina- pokazywał:
- kupuję węgiel drzewny na grilla (wrzucił 2 kg na pakę bagażową),
- jakieś mięso na steki (wrzucił tackę z supermarketu na pakę),
- napoje (znowu „wrzucił na pakę” zgrzewkę dwóch butelek Coli po 1,5 litra)
Po zakupach stwierdził, że tak zapakowanym samochodem jedziemy na zorganizowane w naszym ogrodzie spotkanie. Jak łatwo sobie wyobrazić jego pick up był całkowicie pusty, gdyż takie zakupy zmieszczą się w VW up!
Ten infantylnie prosty przekaz miał jednoznacznie wykazać, że takie wersje samochodów w Europie to absurd zaaplikowany nam przez Amerykanów.
USA, czyli ojczyzna modeli
W USA są to pojazdy bardzo popularne zarówno dla farmerów doceniających ich użyteczność dojazdu przez każde bezdroża. Są to też modele wybierane przez „macho” prezentujących swój charakter. Dość powiedzieć, że trzy najlepiej sprzedające się w USA auta to duże pick up’y.
W Europie, gdzie taki samochód nie jest szczytem uniwersalności, spełniają często wyłącznie opcje transportowe w ciężkim terenie. Są użytkowane przez rolników na południu Europy, ale także przez firmy potrzebujące wszędzie dojechać.
Jednakże i na Starym Kontynencie są osoby poszukujące samochodu mającego zaprezentować styl mocnego człowieka. Osoby która –mimo iż siedzi głównie przed komputerem – jest jakby „drwalem w miejskiej dżungli”. To dla nich stworzono ekskluzywne modele pick up, które nie są jedynie „dostawczakami” jak prezentowany Volkswagen Amarok PanAmericana.
Najwspanialszym modelem pick up jakim jeździłem do tej pory był Ford Ranger. Obecnie na równi z nim należy traktować model Volkswagen Amarok PanAmericana.
Nie ma w tym jednak nic dziwnego, gdyż obecnie pick up VW jest bliźniakiem Forda. Stąd też nadwozie Amaroka idzie w parze ze stylowym wnętrzem, oferującym kierowcy i pasażerom bardziej komfortowe warunki podróżowania.
Volkswagen Amarok PanAmericana jest typowym autem dla „miejskiego drwala” i idealnym towarzyszem wypraw w nieznane. Stylistyka Amaroka PanAmericana jednoznacznie świadczy o jego terenowym charakterze. Wersję tę wyposażono w 18-calowe felgi „Amadora”, lakierowane w kolorze czarnym, z oponami All Terain 255/65R18. Ponadto uwagę zwraca stylistyka jego nadwozia: ciemnoszare, matowe obudowy lusterek i klamki, zderzak przedni stylizowany na kształt litery X, zderzak tylny w kolorze kontrastowym, boczne stopnie i orurowanie przedziału ładunkowego w kolorze czarnym.
Jeżeli chodzi o wymiary, to Volkswagen Amarok imponuje bryłą nadwozia, Jego długość to 5350 mm, szerokość z lusterkami to 2208 mm, a wysokość 1880 mm. Jeżeli dodamy do tego, że rozstaw osi wynosi 3270 mm i głębokość brodzenia 800 mm, model jawi się prawdziwy macho.
Volkswagen Amarok PanAmerica – wnętrze
Każdy model Aaroka jest wersją premium. Stąd tez standardowo wszystkie wersje wyposażono m.in. w dwustrefową klimatyzację Climatronic, w Digital Cockpit, czy multifunkcyjną ogrzewaną kierownicę. Każdy też posiada blokadę tylnego mechanizmu różnicowego, matrycowe ledowe reflektory IQ. Lights i hak holowniczy. Wszystkie posiadają na swym pokładzie aktywny tempomat ACC, system rozpoznawania znaków drogowych oraz ograniczeń prędkości. Jak najbogatsze wersje SUV mają też, kamerę 360° „Area View” wraz z kamerą cofania, asystenta parkowania z czujnikami z przodu i z tyłu Park Assist oraz systemy Lane Assist i Side Assist.
Przez całą szerokość kabiny biegną silnie zaznaczone poziome linie, które wzmagają poczucie przestronności i otaczają umieszczony centralnie ekran o przekątnej ośmiu cali. Za kołem kierownicy wyróżnia się nowa tablica przyrządów z cyfrowymi wyświetlaczami kolorowymi, przekazującymi kierowcy informacje dotyczące pojazdu oraz wskazania systemu rozrywkowego, nawigacji i klimatyzacji. Jako samochód przeznaczony na dalekie wyprawy, Volkswagen Amarok PanAmericana charakteryzuje się również doskonałym wyposażeniem. Są to m.in. wyróżniające go komfortowe zawieszenie i elektrycznie regulowana roleta przestrzeni ładunkowej. Roletę otwieramy o zamykamy przyciskiem obok włącznika świateł. Dodatkowo zadbano też o komfort wnętrza, stąd tapicerka siedzeń ze skóry Cricket, czy systemem nagłośnienia Harman Kardon z 10 głośnikami.
Bez wątpienia jest to zatem model górnej półki.
Kabinę zaprojektowano w stylu typowym dla samochodów osobowych. Mocno zaznaczona pozioma listwa na desce rozdzielczej rozciąga się od kierownicy do drzwi pasażera, podkreślając szerokość kabiny. Listwa mieści w sobie zestaw wskaźników z dwukolorowym wyświetlaczem cyfrowym i dużym ekranem dotykowym. Miękkie pokrycie górnej osłony zespołu wskaźników nadaje kokpitowi ekskluzywności, a obramowania nawiewów powietrza otrzymały charakterystyczne matowe chromowane wykończenie.
Volkswagen Amarok PanAmericana, czyli luksusowy samochód Drwala
Z głębokością brodzenia w wodzie do głębokości 800 mm i z prześwitem 283 mm, Volkswagen Amarok z łatwością poradzić sobie w najtrudniejszym terenie. Dzięki kątowi natarcia wynoszącemu 30 stopni i kątowi zejścia równemu 23 stopni, auto pewnie pokona nawet strome przeszkody terenowe.
Sterowany elektronicznie reduktor, pozwala na przejście z napędu jednej osi na napęd obu osi jedynie poprzez obrócenie w czasie jazdy pokrętła umieszczonego na konsoli środkowej. Trzecia pozycja pokrętła to włączenie reduktora, w celu zwiększenia momentu napędowego przy małych prędkościach. Elektroniczna blokada tylnego mechanizmu różnicowego pomaga też poprawić przyczepność kół w bardzo trudnych warunkach. Tak dobrym własnościom terenowym towarzyszy zdolność holowania przyczepy o masie do 2500 kg i wyjątkowa ładowność samochodu wynosząca aż 620 kilogramów.
Silnik, trasa i… szok
W prezentowanym modelu zastosowano 3-litrowy silniki wysokoprężny V6 TDI o mocy 240 KM i momencie obrotowym 600 Nm. Uzupełnieniem układu napędowego jest 10-stopniowa przekładnia automatyczna Forda. Własności i trwałość przekładni zostały sprawdzone w tak odmiennych zastosowaniach jak pick-up F-150 i nowy Ford Mustang. Napęd na koła może być rozdzielony na oś tylną lub obie osie.
Ten potężny silnik sprawia, że ważący 2,4 tony model jedzie z prędkością 180 km/h, a przyspieszenie 0-100 km/h wynosi 8,8 sek. Jeszcze wspanialsze są nagłe przyspieszenia podczas jazdy. Mimo tej wielkości, pojazd może gromić wiele pojazdów osobowych.
Jednakże nie te dane mnie zaskoczyły, ale zużycie paliwa. Z Warszawy do Krakowa ten mastodont o długości 535 cm, szerokości 198 cm (bez lusterek) i wysokości 188 cm zużył tylko 9,1 l/100 km. Wprawdzie nie jest to szczyt marzeń dla „krakowskiego centusia”, ale biorąc pod uwagę klasę samochodu, muszę uznać je za zachwycające. Zużycie paliwa i duży bak mający 80 litrów są też sporym udogodnieniem dla turystów. Jak widać na zdjęciu, zasięg modelu wynosi ponad 860 km
Zaskakujący jest też wjazd na drogi terenowe. Bez względu na prędkość, samochód jedzie bez trzasków i hałasów zawieszenia. Mamy wrażenie jakbyśmy jechali małym (czyli słabiej wytłumionym) samochodem po ulicy, na której są łączenia łatanych dziur w asfalcie.
Na uwagę zasługuje też wyświetlacz z trybem jazdy terenowym, na którym widzimy rozkład napędu, pochylenia wzdłużne i poprzeczne.
Czy zatem trafiłem na samochodowy IDEAŁ???
Niestety nie. Ogromna długość i spory rozstaw osi sprawiają, że model –tak komfortowy i zachwycający na trasie- był problemem w mieście. Rozstaw osi i szerokość nadwozia były dużym utrudnieniem w ruchu po węższych uliczkach. Dodatkowo długość 536 cm nawet pod centrum handlowym sprawiała, że pojazd zajmował dwa miejsca parkingowe.
Zatem DLA KOGO jest to model???
Odpowiedź przyszła dość nieoczekiwanie. Niedaleko mojego miejsca zamieszkania jest stadnina koni i hipodrom, gdzie cyklicznie odbywają się zawody jeździeckie. Właśnie tam zatrzymał mnie człowiek i prosił o możliwość obejrzenia mojego Amaroka. Okazało się, że jest to osoba będąca miłośnikiem koni i często podróżująca z przyczepą na dwa wierzchowce, którą ciągnie Mercedesem Vito Tourer. Ponieważ zaś jego drugim samochodem jest Mercedes CLS, Vito jest używany jedynie do ciągnięcia przyczepy z końmi i przyczepy kempingowej. Jak sam stwierdził Volkswagen Amarok byłby zatem dla niego ideałem. Jest komfortowy, ma duże możliwości transportowe i uciągu przyczepy, a przy tym jest „bardziej rasowy” niż posiadany Vito. Zapewne to byłoby szczególnie docenione przez młodszych użytkowników, bo z przyczepą kempigową jeżdżą głównie jego dorosłe dzieci. Tak więc mawet w Polsce są osoby, które wykorzystają zalety tego modelu
Bogusław Korzeniowski





























