Test Volkswagena T-Roc, czyli najfajniejszy SUV/Crossover

Samochody klasy SUV i crossover opanowały motoryzacyjne rynki Europy. Obecnie takie wersje są zarówno w klasach małych, średnich, wyższych i prestiżowych. Przykładowo Volkswagen proponuje obecnie modele Touareg, Tiguan, Tiguan Allspace, T-Roc. T-Cross, a ostatnio na rynek trafił jeszcze Taigo. Nie jest to jednak powielanie jednej koncepcji stylistycznej w różnych wielkościach, gdyż każdy model ma swój styl i swoją duszę. Zapraszam zatem na test Volkswagena T-Roc R-Line. Modelu którego atrakcyjny wygląd, sportowe możliwości oraz funkcjonalność sprawiły, że odniósł on niezwykły rynkowy sukces.

T-Roc nie mając bezpośredniego poprzednika od razu zyskał wielką popularność wśród klientów. Od wprowadzenia do sprzedaży, pod koniec 2017, Volkswagen sprzedał ponad milion egzemplarzy tego kompaktowego SUV-a. W samych Niemczech na drogi wyjechało ponad 200.000 aut, w całej Europie było ich ponad 700 000. Po pięciu latach model poddano liftingowi i właśnie tę wersję, z wystrojem R-Line, mamy okazję zaprezentować.

Wielkość i charakter, czyli T-Roc idealny do miasta i w trasie

Na początku warto zwrócić uwagę na wielkość samochodu. T-Roc ma wymiary (dł/szer/wys/rozstaw osi) wynoszące 4236/1819/1553/2590 mm, czyli jest bardzo zbliżony do Golfa (4284/1789/1491/2619 mm). W przeciwieństwie do Golfa ma jednak większy prześwit (T-Roc – 170 mm, Golf – 142 mm) i zupełnie inną filozofię postrzegania motoryzacji.
Stylistyka T-Roc’a świadczy o jego charakterze. Wprawdzie jakość i dbałość o detale to cechy wspólne dla obu modeli VW, ale wyznacznikiem modelu T-Roc jest awangardowy design.
Szczególnie zwraca uwagę słupek C z listwą oddzielającą go od dachu. Podkreśla ona wydłużoną linię dachu, nawiązującą do modeli coupé, co optycznie wydłuża tego crossovera. Podobny efekt dają długi rozstaw osi i krótkie zwisy. Wyrazisty przód oraz czysta forma boków nadwozia nadają zaś T-Roc’owi charakter zdradzający moc i pewność siebie. Duży wlot powietrza z przodu, progi, czarne nadkola i potężny tylny dyfuzor pokazują, ile dynamiki tkwi w tym Volkswagenie.

Dodatkowo z przodu uwagę zwraca wyjątkowa grafika świateł T-Roc’a. Seryjne światła dzienne umieszczono w zderzaku. Kierunkowskazy zintegrowane ze światłami dziennymi przyciągają spojrzenia przy skręcaniu lub zmianie pasa ruchu i stanowią wyrazisty element stylistyczny T-Roc’a. Dzięki zastosowaniu techniki LED również tył nadwozia zwraca na siebie uwagę niezwykłą grafiką świateł.

Dodatkowo model, którym przeprowadzono test Volkswagena T-Roc to wersja R-Line. Dlatego zawiera sportowe elementy typowe dla designu T-Roca R. Mamy więc osłonę chłodnicy ograniczoną od dołu wypolerowaną srebrną listwą z anodowanego aluminium, która przebiega przez całą szerokość auta. W lakierowanym w kolorze nadwozia przednim zderzaku znajdują się pionowe światła do jazdy dziennej. W tylnym zderzaku umieszczono dyfuzor w kontrastowym czarnym kolorze. Także podwójne końcówki układu wydechowego po lewej i prawej stronie samochodu są charakterystyczne dla modeli spod znaku „R”.

Model którym przeprowadzono test Volkswagena T-Roc wyposażono w 18-calowe czarne obręcze kół z lekkich stopów „Grange Hill” i opony 215/50 R 18 . Kolor nadwozia – Niebieski „Lapiz” metaliczny / dach i lusterka Czarny „Deep” perłowy – to opcja która kosztuje 6139 zł.


Wygląd wnętrza – T-Roc uszyty na miarę

Wspominając o wnętrzu warto zauważyć, że wielkość przestrzeni pasażerskiej oferowanej w modelu T-Roc jest nieco większa niż w przypadku Golfa. Przykładowo przestrzeń na głową z przodu wynosi (T-Roc/Golf) 1043/1018 mm, a nad głową z tyłu 982/968 mm. Dodatkowo szerokość na wysokości ramion z przodu to odpowiednio 1471/1469 mm, a jadący z tylu mają szerokość odpowiednio 1474/1440 mm.

Dzięki podwyższonej pozycji siedzącej i dużej przestrzeni na nogi odnosi się wrażenie, że siedzi się w znacznie większym samochodzie. Trzeba bowiem pamiętać, że wyższa pozycja siedzących z tyłu to bardziej pionowa pozycja podudzia, czyli więcej miejsca na nogi. Bagażnik ma pojemność 425 litrów. Jeżeli to nie wystarczy, można złożyć asymetrycznie dzielone oparcie tylnej kanapy i mamy pojemność 1290 litrów. Uniwersalność bagażnika zrealizowano też przez płaską podłogą, co ułatwia wkładanie ciężkich przedmiotów.

Active Info Display drugiej generacji

Jak w każdym modelu Volkswagena, kokpit w modelu T-Roc zaprojektowano bardzo ergonomicznie. Stąd też wsiadając po raz pierwszy za kierownicą T-Roc’a, intuicyjnie odnajdujemy wszystkie wskaźniki i elementy obsługowe. W wersji testowej dostępny był Active Info Display z kolorowym ekranem wysokiej rozdzielczości, na którym wyświetlanych jest wiele informacji, nie tylko prędkościomierz.

Zastosowany Active Info Display to druga generacja tego wyświetlacza wielofunkcyjnego. Ma on przekątną 26 cm / 10,25 cala i kolorowy ekran TFT. Wyróżniają go: wysoka rozdzielczość i jasność, intensywne kolory oraz wysoki kontrast, a także możliwość wyboru różnych konfiguracji ekranu. Oprócz klasycznych informacji, jak obrotomierz, prędkościomierz i licznik kilometrów, Active Info Display może wyświetlać także dodatkowe, wybrane przez kierowcę treści i dane.

Przy użyciu kierownicy wielofunkcyjnej i systemu Infotainment w wygodny sposób można ustalić, które informacje mają być widoczne. M.in. można wybrać między szczegółowymi danymi dotyczącymi jazdy, mapą, zaprezentowaną na całej powierzchni ekranu, lub informacjami z systemów wspomagających.

Zamiast klasycznych wskaźników na wyświetlaczu mogą pojawiać się również tytuły utworów odtwarzanych na odtwarzaczu MP3 lub kontakty z telefonu.
W systemie Infotainment można skonfigurować trzy układy ekranu i wybierać je przyciskiem lub przełącznikiem na kierownicy wielofunkcyjnej. Dostępny jest również klasyczny układ, z wyświetlaczem wielofunkcyjnym między prędkościomierzem a obrotomierzem.

Nowe rozwiązania stylistyczne na tablicy rozdzielczej, nowy wyświetlacz za kierownicą oraz nowy ekran systemu multimedialnego nadają wnętrzu szczególnie nowoczesny wygląd. Intuicyjną obsługę pokładowych funkcji samochodu umożliwia nowa wielofunkcyjna kierownica wyposażona w przyciski sterujące.

Obsługa klimatyzacji w tym miejskim SUV-ie Volkswagena także odbywa się cyfrowo. Temperaturę i nawiew powietrza reguluje się przy pomocy dotykowych suwaków. Sprawia to, że obsługa jest niezwykle intuicyjna, a kokpit wygląda bardzo nowocześnie. Łatwość obsługi podczas jazdy zapewniają funkcjonalne rowki prowadzące. Wystarczy jedno dotknięcie, aby we wnętrzu zapanowała idealna temperatura.
O tym, że mamy sportowy charakter auta przekonuje nas wykończenie wnętrza. Ten styl podkreślają czarna podsufitka, pedały wykonane ze stali nierdzewnej, czy satynowe obwódki na desce rozdzielczej. Także listwy na progach, wykonane ze stali nierdzewnej z logiem „R”, wskazują na sportowy charakter. Oczywiście najbardziej sportowy sznyt wskazują fotele ergoActive, o charakterze sportowym, z tapicerką z mikrofibry „ArtVelors”.

Systemy Asystujące – Volkswagen T-Roc wkracza w klasę wyższą

W aktualnym T-Rocu dostępne są liczne nowoczesne systemy asystujące, oferowane niedawno jedynie w modelach wyższych klas. Do standardu należą nadal Front Assist oraz Lane Assist. W wersji testowanej były też IQ.Drive Travel Assist High oraz działający z wyprzedzeniem aktywny tempomat – predykcyjny ACC.

Obecnie zwiększono też zakres działania systemów Side Assist oraz Park Assist, który wspomaga kierowcę podczas parkowania. Umożliwia on teraz wjazd na miejsce parkingowe usytuowane prostopadle do krawężnika oraz wyjazd z miejsca równoległego do krawędzi jezdni.

Test Volkswagena T-Roc, czyli w trasę

Ze wszystkich crossoverów, jakie dotychczas miałem okazję testować, najwyżej oceniam Mazdę CX3 i VW T-Roc. Obydwa mają niepowtarzalną urodę, a dodatkowo obydwa są zaawansowanymi technologicznie modelami.
Zanim opiszę swe wrażenia z eksploatacji, warto jednak zwrócić uwagę na silnik 1,5 TSI używany w grupie VW.
Sprawność silnika spalinowego z zapłonem iskrowym wynosi maksymalnie 36%. Oznacza to, że samochód zużywając 7 l/100 km jedynie 2,5 litra efektywnie wykorzystuje zamieniając pracę silnika na napęd kół. Resztę paliwa wylewamy do przysłowiowego rowu. Faktycznie pozostałe 64 % jest wydalane ze spalinami, tracone w układzie chłodzenia i tracone wskutek pracy elementów ciernych. Ponieważ sprawność silnika jest ograniczona fizycznie nie jesteśmy w stanie sprawić, aby silnik zużywał mniej paliwa. Jednak nawet ta „teoretyczna energia mechaniczna przekazywana do układu jezdnego” nie dociera w całości na koła napędowe. Częściowo jest ona tracona przez mechanizmy układu napędowego, a ich budowa ma ogromny wpływ na odległość jaką pokonamy na 1 litrze paliwa. Niemniej, niemożliwe jest uzyskać więcej energii z silnika cieplnego. Aby ograniczyć paliwo należy… wyłączyć silnik.

Właśnie taką koncepcję przyjęli konstruktorzy Volkswagena. Już w lecie 2012 zaprezentowano „odłączane cylindry”, czyli aktywny system zarządzania pracą cylindrów (ACT). Volkswagen jako pierwszy producent na świecie zastosował, tę innowację technologiczną w wielkoseryjnym silniku czterocylindrowym. Przy niskich i średnich obciążeniach dwa cylindry zostają wyłączone, przez co spalanie w znormalizowanym cyklu obniża się o 0,4 l/100 km. Cylindry są odłączane przy prędkości obrotowej między 1.250 a 4.000 obr./min i momencie obrotowym między 25 Nm a 100 Nm.

Tę koncepcję zastosowan w modelu którym przeprowadzałem test Volkswagena T-Roc. Dzięki temu pojazd mógł być zarówno dynamiczny (prędkość maksymalna – 207 km/h, przyspieszenie 0-80 km/h w czasie 6 sek, 0-100 km/h w czasie 8,3 sek), ale też zaskakująco oszczędny.

Wprawdzie na trasie przy dużej prędkości zużycie paliwa wynosiło prawie 8 l/100 km (wg danych WLTP – 6,3 l/100 km), ale musimy pamiętać, że zużycie paliwa wzrasta w oporem powietrza. T-Roc, jak każdy SUC/Crossover, ma zaś dość dużą powierzchnię czołową. Dodatkowo jazda wg WLTP nie pokrywa się z jazdą przez dłuższy czas z wysokimi prędkościami.

Gdy jednak jechałem delikatnie i utrzymywałem obroty o okolicy 2000-2500 obr/min średnie spalanie wynosiło ok 5,9 l/100 km (wg danych WLTP – 6,8 l/100 km).

W mieście udało się natomiast uzyskać mniejsze zużycie paliwa, gdyż komputer wskazał 6,5 l/100 km, wg danych WLTP jest 7,8 l/100 km).

W sumie średnie zużycie paliwa na trasie 650 km wyniosło 6,7 l/100 km.

Prawdziwe, pozytywne oblicze modelu odkryłem też podczas jazd w mieście. Wysoka pozycja kierowcy, to lepsza widoczność i szybsze dostrzeganie zagrożeń na drodze. Jeżeli chodzi o zwrotność, to T-Roc do zawrócenia między krawężnikami potrzebuje 11,1 metra, czyli jest to wartość podobna jak w przypadku Golfa (10,9 metra). Biorąc zaś pod uwagę jazdę po nierównościach dróg, to wyższy prześwit, duże koła i odpowiednie zawieszenie są ogromnym atutem T-Roca.

Na trasie sprawdzaliśmy też Travel Assist. Warto tu przypomnieć jak działa ten system

Aktywny tempomat (ACC) sprawia, że T-Roc automatycznie utrzymuje wybraną przez kierowcę prędkość. System korzysta z kamery oraz rozpoznaje i wyświetla ograniczenia prędkości. Dzięki temu T-Roc wie z jaką prędkością może poruszać się w danym miejscu. Korzystając z radaru wykrywa również, czy jedzie przed nim wolniejszy samochód. Jeśli tak jest, auto zwalnia, aby zawsze utrzymywać bezpieczną odległość od poprzedzającego auta. Jeżeli nie ma już przed nim wolniejszych samochodów, gdyż zjadą na sąsiedni pas ruchu, T-Roc ponownie przyspiesza. Dodatkowo aktywny tempomat ACC działa z wyprzedzeniem i dostosowuje prędkość do przebiegu drogi i terenu zabudowanego. Ta opcja jest dostępna w wersji z przekładnią DSG i w modelu którym przeprowadzałem test Volkswagena T-Roc była dostępna.

Za pomocą tej samej kamery system utrzymania samochodu na pasie ruchu (Lane Assist) monitoruje obszar przed autem. Dzięki niej wykrywa oznaczenia pasa i odpowiednio steruje autem, gdy tylko wykryje niezamierzony zjazd z pasa ruchu. Jeśli system Travel Assist jest włączony, aktywny tempomat ACC i system utrzymania auta na pasie ruchu współpracują ze sobą. Innymi słowy, w granicach możliwości systemu, T-Roc automatycznie hamuje, przyspiesza i skręca. Kierowca jest jednak zobowiązany do trzymania rąk na kierownicy, ponieważ to on odpowiada za ocenę sytuacji na drodze i za kontrolowanie samochodu. System sprawdza to za pośrednictwem pojemnościowych powierzchni na kierownicy, które są czułe na dotyk.

Dla kogo?

Volkswagen T-Roc jest doskonałym samochodem typu crossover, czyli „miejskiego terenowca”. Przemawiają za tym poręczność w ruchu miejskim, wygoda podczas jazdy na trasie i spora przestrzeń pasażersko-ładunkowa. Niestety nie jest to model tani.

Wg cennika cena zaczyna się od 111 690 zł, ale w cenie tej jest wersja z silniczkiem 1,0 – 110 KM i najuboższym wyposażeniem Life. Jeżeli szukamy wersji 1,5 TSI to z tym samym wyposażeniem musimy liczyć się z ceną 114 690 zł za manual i 124 690 zł za wersję DSG.

Model testowy R-Line z przekładnią DSG to koszt minimum 141 790 zł, ale z dodatkowym wyposażeniem (kolor, pakiety itd) wersja prezentowana na zdjęciach kosztowała 156 840 zł.

Bogusław Korzeniowski