Test Renault Talisman – ten Francuz jest SUPER

W Polsce niewiele osób pamięta, że Renault ma ogromne zasługi w rozwoju motoryzacji. To przecież tam opatentowano skrzynię biegów ze stale zazębionymi kołami, tam powstał pierwszy na świecie model z unoszoną klapą tylną, czy pierwszy na świecie minivan. Jednakże koncern Renault nigdy nie miał szczęścia w klasie wyższej. Wprawdzie Renault 30, a potem Renault 25 i Renault Safran jeździł François Mitterannd, a François Hollande i Emmanuel Macron jeździli Renault Vel Satis i Renault Espace V, ale nigdy modele te nie stały się popularne wśród sfer rządowych innych krajów niż Francja. Nie zmienia to jednak faktu, że samochody te robią wrażenie nie tylko na osobach jeżdżących modelami klas popularnych, ale też na ludziach doskonale znających VW Passata, Opla Insignię, czy Audi A4. Oto Renault Talisman po liftingu…

Kilka lat temu wydawało się, że Renault skupi się na ofercie samochodów popularnych, ale w roku 2015 zaprezentowano model Talisman. Pojazd nie miał tak kontrowersyjnej sylwetki jak oferowany wcześniej Vel Satis, ale nie miał też niedociągnięć konstrukcyjnych tamtego modelu. Obecnie mamy okazję testować i przybliżyć Czytelnikom model Talisman, który niedawno przeszedł lifting i otrzymał silnik o pojemności… 1,3 litra

Karoseria – koniec francuskiego stylu Renault

Renault to w pewnym okresie czasu wyznacznik motoryzacyjnego stylu. To dzięki tej firmie powstało pierwsze nadwozie typu hatchback z klapą tylną (Renault 16 z roku 1965), a także pierwsza prestiżowa limuzyna oferowana jedynie w formie innej niż sedan (Renault 25 oferowane było jedynie z nadwoziem pięciodrzwiowym). Ta forma tak została zaadoptowana przez Renault, że ostatnim dużym sedanem który odniósł sukces rynkowy był Renault 21, czyli… poprzednik Laguny, zatem model sprzed roku 1994. Od czasu Laguny i Renault 25, sukces święciły tylko wersje z klapą tylną. Tymczasem oferowany obecnie Talizman jest klasycznym sedanem.

Renault Talisman ma imponujące wymiary: 4,85 m długości, 1,87 m szerokości przy stosunkowo niewielkiej wysokości 1,46 m. Duży rozstaw osi (2,81 m) zapewnia mnóstwo miejsca dla pasażerów we wnętrzu oraz dla ich bagaży (bagażnik – 608 litrów). Wynoszący 1,61 m rozstaw kół przednich i tylnych zapewnia temu modelowi niezwykle stabilny wygląd. Nie mniej ważne niż proporcje, są charakterystyczne akcenty podkreślające styl sedana. W modelu Talisman po liftingu znalazły się dotychczasowe elementy wyróżniające model, ale także kilka zmian. Najważniejsze cechy to m.in.:

• imponujący nowy grill z poprzeczną, chromowaną listwą oraz zmodyfikowany kształt zderzaka,

• długa maska z przetłoczeniami, które nadają muskularny wygląd przedniej części auta,

• charakterystyczne światła dziennie z diodami LED w kształcie litery „C”, schodzące aż do zderzaka,

• nowe Renault Talisman oferuje teraz w całej gamie oświetlenie w 100% LED, a adaptacyjne reflektory wykorzystujące technologię LED MATRIX Vision i sekwencyjne ledowe kierunkowskazy są standardem w wersji Initiale Paris. W testowej wersji Intens są one dopłatą 4000 zł

• stosunek powierzchni przeszklonych do elementów stalowych w nadwoziu: 1/3-2/3,

• atletyczne boki nadwozia z chromowaną wstawką w przednim błotniku,

• trzecia szyba w tylnym słupku zapożyczona z klasycznych limuzyn, a sportowym akcentem, który dodatkowo poprawia jakość systemu multimedialnego, jest obecnie antena w kształcie płetwy rekina zamontowana w tylnej części dachu nowego Talismana.

• mocno zaznaczone nadkola i szeroki tył z wyraźnymi nadkolami zapowiadające solidną konstrukcję i doskonałe własności jezdne,

• z tyłu nadwozia światła w 100% LED są obecnie ozdobione chromowaną listwą, a sekwencyjne kierunkowskazy podkreślają czystą i wysmakowaną stylistykę nowego Talismana.

Wnętrze – francuski styl first class

Zapewne dla wielu czytelników wydam się osobą niezbyt obeznaną z motoryzacją, ale superkomfort modelu segmentu D jaki wpisał mi się w pamięci to nie Audi, Lexus, czy Mercedes, ale… Vel Satis. Stąd też wsiadając już do poprzedniej wersji Talismana oczekiwałem, że będę zadowolony i… nie zawiodłem się. Teraz dodatkowo ulepszono wiele elementów.

Renault Talisman wita kierowcę i pasażerów, gdy zbliżają się do samochodu – z chwilą wykrycia obecności karty Renault Hands Free zapalają się światła do jazdy dziennej i światła tylne oraz lampka sufitowa, rozkładają się lusterka boczne, włącza się oświetlenie ambientowe wnętrza, a kierunkowskazy sygnalizują zwolnienie blokady drzwi. Po otwarciu drzwi włącza się wyświetlacz zespołu wskaźników, na ekranie R-LINK 2 pojawia się powitalna animacja, a także emitowany jest powitalny sygnał dźwiękowy.

Warto zauważyć, że wnętrze nowego Talismana jest starannie wykończone w najdrobniejszych szczegółach, a chromowana listwa ozdobna podkreśla kształt nowej konsoli centralnej, wyposażonej w oświetlenie ambientowe. Kierowca i pasażerowie mogą teraz wybrać jeden z ośmiu rodzajów oświetlenia ambientowego za pośrednictwem systemu MULTI-SENSE, co zapewnia doskonałą personalizację i dodatkowo pozwala na oddziaływanie na zmysły.

Dla lepszego komfortu odczytywania danych na tablicy rozdzielczej nowego Talismana zastosowano w pełni konfigurowany ekran cyfrowy 10,2”, który jest elementem wyposażenia od poziomu Intens. Ten wirtualny kokpit możemy dopasować do własnych preferencji.

Możliwa jest też personalizacja wrażeń z jazdy za pomocą trybu wybranego w systemie MULTI-SENSE łącznie z informacjami z systemu nawigacji GPS, które pojawiają się na wyświetlaczu. Na konsoli centralnej, za dźwignią zmiany biegów, pojawiła się obecnie indukcyjna ładowarka do telefonów, a elementy sterujące wentylacją mają cyfrowy wyświetlacz wybranej temperatury. Ponadto nowy przycisk „Auto-Hold” unieruchamia samochód, nawet jeśli hamulec ręczny nie został zaciągnięty. Przełączniki regulatora prędkości zostały przeniesione na lewe ramię kierownicy, obok przycisków sterowania tempomatem, aby polepszyć ergonomię (w dotychczasowej wersji były jako włącznik między fotelami).

Jak w wersjach prestiżowych, po otwarciu drzwi, fotel kierowcy automatycznie cofa się o 50 mm (w wersjach z elektryczną regulacją ustawienia), aby ułatwić kierowcy wsiadanie, a po zajęciu miejsca przez kierowcę, fotel wraca do pierwotnego położenia. Te fotele są w Talismanie niezwykle szerokie, zaprojektowane jako fotele klasy biznes (pierwszy raz takie określenie foteli w samochodach było w Vel Satis), łączące w sobie wszystkie najlepsze cechy tej klasy. Wyróżniająca jest też konstrukcja przednich foteli. Na tylnej stronie oparć wykorzystano półsztywną, wytrzymałą, elastyczną i lekką konstrukcję wbudowaną w tylną część oparć, co pozwala zwiększyć przestronność (+ 3 cm na wysokości kolan z tyłu) i obniżyć masę fotela (- 1 kg w porównaniu do standardowych obudów z tworzywa). Co ważne, skórzana tapicerka pojawia się już od drugiego poziomu Intens, a w modelu testowym była dodatkowo opcja „fotele przednie elektryczne z funkcją wentylacji i pamięcią fotela kierowcy” (opcja koszt 2500 zł).

Tylna, trzymiejscowa kanapa jest wykonania z pianki wypełniającej o zmiennej gęstości. Jest dzielona w układzie 1/3-2/3 i wyposażona jest w otwór na narty

Ważnym elementem komfortu wnętrza jest zapewnienie odpowiedniego komfortu termicznego, a Talisman ma wiele do zaoferowania także w tej dziedzinie.

Wszystkie wersje Renault Talisman są wyposażone w automatyczną dwustrefową klimatyzację. Jest ona wyposażona w czujnik wilgotności i włącza się automatycznie w przypadku wykrycia zbyt wysokiej wilgotności powietrza. Posiada również filtr z węglem aktywnym, skutecznie zwalczający nieprzyjemne zapachy i eliminujący kurz, pyłek, tlenki azotu, siarki, toluen itd.

Elektryczne ogrzewanie fotela sprawia ponadto, że w ciągu 5 minut po naciśnięciu przycisku, fotel nagrzewa się do temperatury 30°C, nawet gdy na zewnątrz mamy -18°C. W przypadku upału system wentylacji usuwa wilgoć i reaguje na ciepło ciała tak skutecznie, że odczuwana temperatura może zmniejszyć się nawet o 5°C.

Podgrzewane są też strefy na wolancie kierownicy, w których zazwyczaj kładziemy ręce (na godzinie dziewiątej i trzeciej). Temperatura rośnie szybko osiągając maksymalną wartość 35°C.

R-LINK 2 – centrum sterowania online

W wyższych wersjach wyposażenia tablet R-LINK 2 staje się centrum sterowania TALISMANEM. R-LINK 2 działa tak samo jak domowy tablet: powiększanie obrazu dwoma palcami, przewijanie stron, przesuwanie obiektów na ekranie…

Poza klasycznymi funkcjami, takimi jak nawigacja, system audio i klimatyzacja, system multimedialny R-LINK 2 pozwala na obsługę systemu MULTI-SENSE i systemów wspomagających prowadzenie (więcej na temat MULTI-SENSE przeczytasz TUTAJ).

Uzupełnieniem ekranu dotykowego są przyciski skrótu, joystick na środkowej konsoli oraz dodatkowe przełączniki w kierownicy, zapewniające w pełni bezpieczną obsługę.

Silniki – czy kupujący Talismana to „oszczędny ekolog”?

Już testując poprzednią wersję Talismana zastanawiały mnie silniki. Samochód o długości 485 cm, szerokości 187 cm i masie 1,5 tony wyposażony w silniczek o mocy poniżej 150 KM to…. delikatny żarcik. Tymczasem Renault zafundowało nam ten żart, dając w poprzednim modelu gamę silników: diesla 1,6 dCi 130 KM, oraz benzynowego 1,6 TCe 150 KM (początkowo był nawet diesel 1,5 dCi 110 KM). Normę dla klasycznej limuzyny trzymały jedynie diesel 1,6 dCi 160 KM, oraz benzynowiec 1,6 Tce 200 KM. Jednakże wyposażenie obecnie dużych modeli Peugeot 3008 i 5008, Citroena C5 Aircross i Opla Grandland X w trzycylindrowe jednostki 1,2 130 KM zmusiły mnie do innego spojrzenia na gamę silnikową.

Aktualnie po modernizacji zmieniły się też jednostki w modelu Talisman. Oferta obejmuje dwa benzynowe silniki: 1,3 160 KM i 1,8 225 KM, oraz trzy diesle: 1,7 – 150 KM, 2,0 – 160 KM i 2,0 – 190 KM. W testowanym modelu była najsłabsza wersja benzynowa.

Rozkoszować się jazdą

O ile karoseria i wnętrze wzbudzają sympatię i dają wrażenie fajnego stylu, o tyle silnik wywoływał pewien niedosyt i był elementem który trzeba koniecznie sprawdzić.

Silnik TCe 160 EDC FAP jest 4-cylindrową jednostką benzynową o pojemności 1.3 litra, z turbosprężarką i bezpośrednim wtryskiem paliwa, którą w różnych odmianach testowałem już w Renault Clio, Renault Meagne, czy Nissanie Qasquai. Osiąga ona moc 160 KM i moment obrotowy 270 Nm przy 1800 obr./min. Jest oferowana z 7-biegową, automatyczną skrzynią biegów dwusprzęgłową EDC. Jak zapewnia producent jest bardzo elastyczna w pracy i wykazuje ograniczone zużycie paliwa (6,2 l/100 km). W zamierzeniu ma to być interesująca alternatywa dla silników wysokoprężnych w przypadku klientów flotowych i firm.

Zatem Sprawdzam…

Pierwsze kilometry w Warszawie dały piorunujący efekt. Po dodaniu gazu samochód wprost zrywał przyczepność i… zadzwoniłem do wydającego mi samochód jaki tutaj jest silnik (zapisy na test odbywają się kilka tygodni wcześniej i jeżeli ktoś nie zapisze wersji silnikowej, to -bez obecnej konieczności pobierania dowodu- jest to duża niewiadoma). Gdy na trasie do Krakowa oddzwonił i podał, że jest to 1,3 – 160 KM, wszystko stało się jasne. Podczas dodawania gazu w mieście, aby ruszyć ważący 1,5 tony model o wymiarach 485 cm, zawsze dodawałem za dużo gazu (zwłaszcza ze względu na bezwładność automatycznej skrzyni biegów), a w efekcie włączała się turbina i… zbyt duży moment doprowadzany na koła skutkował tym, że zrywało przyczepność.

Jeżeli jednak chodzi o walory jezdne na trasie to… Talisman jedzie jak prawdziwa limuzyna. 160 koni pod maską, moment obrotowy wynoszący 270 Nm i automatyczna skrzynia przekładniowa sprawiają, że kierowca odczuwa przyspieszenie przy każdym dodaniu gazu. Co ważne, pojazd nie jest też nadmiernie paliwożerny. Wprawdzie deklarowane w katalogu średnie zużycie paliwa wynoszące 6 l/100 km należy włożyć w kategorie bajek, ale uzyskane 7,6 l/ 100 km dla samochodu mającego prawie 5 metrów długości, dwa szerokości i ważącego 1,5 tony jest -wg mnie- zadowalające. Tym bardziej, że średnia prędkość wyniosła 102 km/h. W mieście, gdzie przejechałem dodatkowe 130 km było już jednak prawdziwym „muskaniem gazu”. W efekcie – co widać na zdjęciu – średnia prędkość spadła do 56 km/h, ale spalanie do 7,5 l/ 100 km (gdy miałem przejechane 146 km w mieście to całkowite zużycie spadło do 7,4 l/100 km). Co ważne wg rejestru umieszczonego mojej ekonomiki jazdy w całym zakresie okazało się, że przyznano mi 95%. Zatem gdybym miał 100 % to spalanie powinno wynosić ok 7,1 l/100 km. Zatem do deklarowanego w katalogu 6 l/100 km jest jeszcze daleko.

Porażką jest za to zasięg. Model ma bowiem bak paliwa 50 litrów, co jest wprawdzie więcej niż Renault Clio (45 litrów), ale w porównaniu z konkurencyjnymi Fordem Mondeo (62 litry), Oplem Insignia (62 litry), czy Volkswagenem Passat (66 litrów) to stanowczo za mało.

W modelu testowym nie było sztandarowej opcji Renault czyli technologi 4CONTROL. To rozwiązanie łączące 4 koła skrętne 4CONTROL, układ Electronic Damper Controli I felgi 19″ (model posiada w standardzie felgii 17″ z oponami 225/55R17) jest w wersji Intens opcją kosztującą 7000 zł. Jak wspominam z poprzednich testów, w efekcie tego rozwiązania, Renault Talisman –będący dużym, prestiżowym modelem- prowadzi się w mieście jak wersja kompaktowa, a jego średnica zawracania to tylko 10,8 metra (dla przypomnienia mające długość 437 cm najnowsza Toyota ma średnicę zawracania 10,9 m).

Obecnie testowany model, który nie posiadał tego rozwiązania, zachowywał się jednak jak pojazd swej klasy i średnica zawracania wynosiła 11,6 m.

Szanse na rynku

Francuskie samochody klasy wyższej zawsze mnie pociągały swą bryłą, swym wystrojem wnętrza, swym wyposażeniem i swoją… zagadkowością, wynikającą z niedostępności na naszym rynku. Patrząc na Talismana czuję ten sam dreszcz co przy tamtych modelach: wspaniałe wnętrze, technika przez duże T, fantastyczne wykończenia, a przy tym nie powielono błędu Vel Satisa, jakim była kontrowersyjna sylwetka. Pozostaje jednak jeden minus: spadek wartości tego modelu w Polsce jest znacznie większy niż w modelach niemieckich. Zatem dla przeciętnego użytkownika nadal będzie to bardzo ciężki wybór. Jednakże jako model firmowy to strzał w dziesiątkę.

Bogusław Korzeniowski