Test elektrycznego Volkswagena Bulli

Volkswagen T1, czyli popularny Bulli stał się światowym hitem w wielu kategoriach życia. Dla jednych był uniwersalnym samochodem dostawczym. Dla innych wygodnym busikiem. Dla dzieci kwiatów stał się symbolem luzu i beztroski. Dla inżynierów firmy Volkswagen pojazd stał się zaś przedmiotem badań nad potrzebami klientów. Jeden z takich projektów zaprezentowano w roku 1972. Wtedy pokazano elektryczny model VW T2. Równo 50 lat po prezentacji prototypu pierwszego dostawczego Volkswagena z napędem elektrycznym na drogi wyjechał ID Buzz. Zapraszam na test elektrycznego Volkswagena Bulli XXI wieku.

Elektryczny model T2 nie był zbyt praktyczny. Egzemplarz z otwartą skrzynią ładunkową ważył 2200 kg (w tym 880 kg akumulatory o pojemności 21,6 kWh). Pamiętajmy, że akumulatory w tamtych czasach, w porównaniu z dzisiejszymi, były bardzo ciężkie i miały bardzo małą pojemność.

Obecne akumulatory mają pojemność 77 kWh i ważą ok. 500 kg. Postęp technologiczny przełożył się także na zasięg, który sprawia, że ID. Buzz ma wszelkie szanse, by stać się rynkowym hitem.

ID Buzz – elektryczny Bulli XXI dnia dzisiejszego

Elektryczny T2 z 1972 roku bazował na aucie z konwencjonalnym napędem. Z tego powodu niemożliwe było umieszczenie akumulatorów pod podłogą. Zamontowano je więc na niej, co ograniczało przestrzeń ładunkową.

Stosowaną obecnie platformę MEB zbudowano zaś niczym kanapkę. Akumulatory są bardzo nisko, co ma pozytywny wpływ na własności jezdne samochodu, a dodatkowo zachowano przestrzeń w kabinie.

Nie zmienił się za to styl karoserii. Buzz czerpie garściami z jednej z największych motoryzacyjnych ikon – Volkswagena T1. Ten elektryczny Volkswagen jest oferowany w wersji ID. Buzz i ID. Buzz Cargo, a obydwie wersje mają charakterystyczny kształt nadwozia. Oferta handlowa oferuje, podobnie jak było w klasycznym Bulli, wersje w jedno- lub dwukolorowym lakierze. Do wyboru jest łącznie 11 wariantów – biały, srebrny, żółty, niebieski, pomarańczowy, zielony i czarny oraz cztery wersje dwubarwne. Gdy auto zamówiono w tej ostatniej odmianie, górna część nadwozia z dachem będą zawsze białe. Pozostała część nadwozia może być zielona, żółta, niebieska lub pomarańczowa.

Wnętrze — XXI wiek dla wszystkich nas

Jak wspomniano model powstał na platformie MEB co gwarantuje dużą przestrzeń. Po otwarciu drzwi widać jednak nie tylko obszerne wnętrze z wygodnymi siedzeniami i mnóstwem miejsca. Jest ono również bardzo nowoczesne, a mieszanka zastosowanych w nim tworzyw świetnie do siebie pasuje. Zgodnie z preferencjami przyszłego właściciela, w kabinie mogą znaleźć się elementy, które będą kolorystycznie dopasowane do lakieru. Są to wstawki na siedzeniach, boczki drzwi i elementy na desce rozdzielczej. Ta uniwersalność stylistyczna dotyczy głównie wersji osobowej.

W każdej jednak wersji wnętrze jest stylowe, a również naszpikowane elektroniką. Wszystkie wskaźniki są cyfrowe i umieszczone wygodnie, w zasięgu wzroku. Cyfrowe zegary za kierownicą mają ekran o przekątnej 5,3 cala, a na środku tablicy rozdzielczej umieszczono wyświetlacz systemu multimedialnego. Standardowo ma on przekątną 10 cali, a za dopłatą oferowana jest wersja o 2 cale większa. Zarówno zegary, jak i ekran multimediów są połączone z deską rozdzielczą jedynie dolną krawędzią, co sprawia wrażenie, jakby były „zawieszone” w powietrzu.

W osobowym ID. Buzz do standardu należą też systemy We Connect, We Connect Plus, App-Connect (z bezprzewodowym CarPlay i Android Auto). W ID. Buzz Cargo elementy są dostępne opcjonalnie, ale w testowanym modelu były one na wyposażeniu.

Brak skóry i spora część materiałów z recyklingu

Dzięki naciskowi na zmniejszenie śladu węglowego całego portfolio produktów Grupy Volkswagen, przy produkcji ID. Buzz użyto na szeroką skalę materiałów pochodzących z recyklingu. Przykładem takiego rozwiązania jest tkanina wykonana z przędzy, której włókna składają się w 10 procentach z plastiku zebranego w oceanach i 90 procentach z PES, czyli recyklingowanych butelek PET. Próżno będzie szukać w kabinie ID. Buzza skóry czy innych materiałów pochodzenia zwierzęcego. Wieniec kierownicy wykonano z tworzywa, które dzięki swojej strukturze wygląda niemal jak skóra i jest równie jak ona przyjemne w dotyku.

Kompaktowy pojazd zapewniający wyjątkowo dużą przestrzeń użytkową

Dzięki długości nieprzekraczającej 5 metrów (4712 mm) oraz rozstawowi osi, wynoszącemu 2988 mm, ID. Buzz oferuje wyjątkowo dużo miejsca we wnętrzu.

Przestrzeń ładunkowa testowanego Volkswagena ID. Buzz Cargo MIXT ma ładowność 620 kg. Długość po podłodze wynosi 1.30 m, a na wysokości 0,8 m długość ta wynosi 0,93 m. Samochodem tym można zatem przewozić całkiem spory ładunek narzędzi i materiałów potrzebnych w codziennej pracy np. brygady budowlanej lub ekipy serwisantów. Dostęp do przestrzeni ładunkowej zapewnia albo unoszona w górę klapa tylna albo otwierane na boki drzwi.

ID. Buzz Cargo, wyposażono też w regulowane i łatwo demontowane fotele w drugim rzędzie oraz demontowalną ściankę działową. Tym samym szybko można zwiększyć pojemność przestrzeni bagażowej z istniejących 2100 litrów do 3900 litrów.

204 KM i tylny napęd – dostawczak sportowiec

ID. Buzz wyposażono w akumulatory o pojemności 82 kWh brutto (77 kWh pojemności użytecznej) zasilające silnik elektryczny o mocy 204 KM. Jednostkę zintegrowano z tylną osią, którą napędza. W tej konfiguracji prędkość maksymalna została elektronicznie ograniczona do 145 km/h.

Nisko umieszczony środek ciężkości i duży moment obrotowy (310 Nm) czynią z ID. Buzza bardzo zwinny pojazd. Jak sprawdzaliśmy podczas testu po górskich drogach pojazd wspaniale trzyma się nawierzchni. Tyle tylko, że wysoka pozycja kierowcy i płaskie fotele uniemożliwiają szaleństwa na drodze. Gdy przedobrzymy z prędkością, musimy… trzymać się kierownicy, aby nie przesuwać się na fotelu. To zaś ogranicza swobodę manewrowania.

W czasie testu uwagę zwróciliśmy też na zwrotność auta. Ponieważ z przodu nie ma silnika, można było zaprojektować przekładnię kierowniczą w taki sposób, by auto było maksymalnie zwrotne. Efektem jest średnica zawracania 11,1 m, czyli tyle samo, co w kompaktowym Golfie. To umożliwia parkowanie nawet w ciasnych lukach, więc ID. Buzz świetnie sprawdza się w zatłoczonych miastach.

Hołd złożony modelowi T1 – naszpikowany elektroniką ID.

ID. Buzz oferuje też inteligentne połączenie systemów wspomagania kierowcy i systemów informacyjnych czy zdalne aktualizacje oprogramowania. W przypadku ID. Buzz i pozostałych modeli z rodziny ID. aktualizacje oprogramowania można pobierać zdalnie. Zarówno te dotyczące systemu infotainment, jak i związane z ładowaniem czy funkcjami wspomagającymi kierowcę. Gama systemów wspomagających kierowcę obejmuje innowacyjnie połączone technologie, takie jak nowa funkcja „Trained Parking” (automatyczne manewrowanie do i z miejsc parkingowych), „Car2X” (ostrzeżenia o zagrożeniach w najbliższej okolicy) oraz najnowsza wersja „Travel Assist”, wykorzystująca dane z crowdsourcingu; system umożliwia częściowo automatyczną jazdę w pełnym zakresie prędkości.

Test elektrycznego Bulli

W czasie testu sprawdzaliśmy jak przebiega normalna eksploatacja. Okazuje się, że w mieście, czy na dojazdach podmiejskich zużycie wynosi ok 18 kWh/100km. Tym samym organizując pracę na zakładanej trasie Kraków-Jordanów-Sucha Beskidzka-Kraków dziennie przejeżdżałem ok 170 km. Przed dojazdem do Krakowa miałem ladowarkę 150 kW i w ciągu 20 minut ładowałem do 100%. Tym samym rano miałem pojazd naładowany na 100%. Nawet gdybym nie ładował to nie ma problemu, gdyż zasięg pozostawał jeszcze ok 280 km, czyli więcej niż potrzebne 170 km (licząc stałe zlecenia). Oczywiście gdy wrócimy samochodem do firmy/domu możemy podłączyć go do zwykłego gniazdka. Rano też będziemy mili pełen zasięg baterii.

Koszt tej eksploatacji to ok 18 zł za 100 km ładując w domu (1kWh = 0,89 zł). Na stacji GreenWay koszt 1 kWh uzależniony jest od wykupionego abonamentu. Stawki to 2,10 zł/kWh (Energia MAX), 2,40 zł/kWh (Energia PLUS) i 3,15 zł/kWh (Energia STANDARD).

Przy ładowaniu prądem zmiennym, jaki jest w budynkach, maksymalna moc to 11 kW. Przy wykorzystaniu prądu stałego z ładowarki rośnie ona do nawet 170 kW. Na stacji szybkiego ładowania 170 kW uzupełnienie energii od 5 do 80 procent zajmie ok. 30 minut.

Jak sprawdzałem na kadowarce 150kW trwa to ok 45 minut.

Czy zakup się opłaca?

Prezentowany model kosztował 302 480 zł brutto. Zakup elektrycznego samochodu dostawczego i promowanie w ten sposób elektromobilności mogą jednak liczyć na finansowe wsparcie. Jego wysokość sięgnąć może nawet 70 000 zł. Przekonają się o tym przedsiębiorcy, którzy złożą wniosek o dofinansowanie z programu „Mój Elektryk” na zakup lub leasing dostawczego. Więcej informacji o zakupie w pełni elektrycznego Volkswagena ID. Buzz Cargo udzielają sprzedawcy.

Tym samym za 230 000 zł mamy użyteczny samochód dostawczy, który zużywa tyle co 3l/100 km. Modelem tym możemy wjechać w wiele miejsc w ścisłe centrum miasta. Mamy też darmowe parkingi w mieście i szybkość przejazdu dzięki korzystania z buspasów, Proszę zatem samodzielnie obliczyć czy to się opłaca.

Bogusław Korzeniowski