Jesienny Test Renault Austral Hybrid po liftingu

W połowie produkcyjnego życia każdy model przechodzi zmiany technologiczne znane powszechnie jako lifting. Ma on na celu wprowadzić innowacje techniczne, które nie były znane w chwili rozpoczęcia produkcji i uatrakcyjnić styl auta. W przypadku Renault Austral uatrakcyjnianie stylu było zbędne, gdyż, model od początku przypadł do gustu klientom. Skupiono się jedynie na innowacjach technologicznych i poprawie komfortu jazdy. Zapraszam na test Renault Austral Hybrid po liftingu.

Renault Austral – nowoczesna i spójna stylistyka

Renault Austral ma wszystkie elementy typowe dla SUV-a. Mamy więc przednie i tylne osłony podwozia, kontrastowe boczne listwy ochronne, wysoki prześwit (180 mm) oraz podwyższoną linię okien.

Przód Renault Austral emanuje energią i równocześnie potęguje wrażenie wyrafinowania i elegancji. Nowe logo Renault – „Nouvel’R” (po francusku wymawia się tak samo jak „nowa era”) podkreśla, że Austral to krok w przyszłość. Charakterystyczną linię przodu akcentuje dodatkowo sportowy spojler, oraz aerodynamiczne wloty powietrza w kolorze czarnym.
Patrząc z boku zauważymy, że przez całą długość górnej części nadkoli poprowadzono linie przetłoczeń. Ponieważ optycznie wyróżniają się one na tle gładkich i opływowych powierzchni, dodają sylwetce samochodu energii. Dynamiczny charakter nadwozia eksponują też przetłoczenia w dolnej części obu boków nadwozia.
Z tyłu umieszczono nazwę modelu, która doskonale harmonizuje ze światłami high-tech tworzącymi pulsujący, wibrujący efekt 3D.

Renault Austral po liftingu – jeszcze nowocześniejsza stylistyka

Jak wspomniano model z Austral z doskonale opracowaną sylwetką nie było sensu zmieniać. Stąd też wprowadzono jedynie delikatne poprawki. Obecnie małe romby 3D wkomponowane w grill otaczają logo marki umieszczone centralnie i dodatkowo uwydatniają tożsamość auta. Precyzja wykonania tych detali idzie w parze z mocno technologicznym designem nowych przednich i tylnych świateł. Modernizacja stylistyczna objęła także szereg innych elementów nadwozia. W szczególności górna i środkowa część tylnej klapy zyskały bardziej elegancki wygląd. Dodatkowo Renault Austral po liftingu wyróżnia się całkowicie nowymi sygnaturami świetlnymi. Tworzą je nowe klosze przednich i tylnych lamp oraz świateł do jazdy dziennej (DRL) w kształcie półrombów wbudowanych w zderzaki.

Proporcje i opływowe, aerodynamiczne linie bez zmian

Nie zmieniono oczywiście proporcji wersji SUV. Austral ma 1644 mm wysokości, 1825 mm szerokości i 4510 mm długości oraz rozstaw osi 2667 mm. Dla dokładności dodam, że zwis przedni wynosi 925 mm, tylny 917 mm, a wypełniające nadkola koła, mają wymiar 235/45R20.
O ostatecznym wyglądzie samochodu przesądziły także prace, których celem było zoptymalizowanie parametrów aerodynamicznych. Stąd też centralne i boczne wloty powietrza w przednim zderzaku, czy opadająca linia dachu. Zwieńczeniem tych prac jest zaokrąglona krawędź tylnego spojlera, oraz mocno zarysowane przetłoczenia boków

Nowa era Renault, czyli ekran OpenR

Po otwarciu drzwi modelu Austral, pierwsze co zwraca uwagę to kierownica i duży ekran OpenR. Ten ekran OpenR miałem już okazję wielokrotnie sprawdzać, ale zawsze spotykam osoby, które są pod dużym wrażeniem rozwiązania. Jest on bowiem jednym z największych ekranów, jaki jest obecnie dostępny na rynku motoryzacyjnym. Widoczny ekran to faktycznie dwa ekrany w kształcie odwróconej litery „L”. To właśnie na nich widoczne są dane z cyfrowego zespołu zegarów i wskaźników oraz multimedialnego interfejsu środkowej konsoli. Oba elementy połączono, czym stworzono jeden ogromny wyświetlacz. Wpisuje się on w strategię „Nowej Fali” Renault.
Ekran OpenR i kierownica tworzą jeden, spójny element dzięki starannie dopracowanym detalom. Nieco kwadratowy kształt kierownicy nie tylko ułatwia wsiadanie i wysiadanie z samochodu, ale też zapewnia doskonałą widoczność zespołu zegarów i wskaźników. Jej kompaktowy rozmiar idealnie współgra z nowoczesnym kokpitem i ekranem OpenR.

Test Renault Austral Hybrid po liftingu – wnętrze

Wraz z liftingiem wprowadzono nowe elementy wnętrza. Wyższy komfort zapewniają fotele z lepszym podparciem bocznym i w obrębie barków. Dodatkowo poprawiono ergonomię usytuowania dźwigni zmiany biegów po prawej stronie kierownicy, aby uniknąć mylenia jej z manetką wycieraczek. Akurat w przypadku modelu którym przeprowadzałem test Renault Austral Hybrid po liftingu nie mogłem odczuć jakości foteli. Było to powodem wyposażenia esprit Alpine, który oferuje sportowy styl i wyposażenie w tym skompletowaniu. Przykładowo fotele przednie były regulowane elektrycznie z pamięcią ustawień oraz funkcją masażu dla kierowcy.

Konsola bez zmian

Zawsze mamy za to konsolę środkową wykończoną bardzo starannie miękkim piankowym materiałem. Na konsoli tej nie umieszczono żadnych przycisków, przełączników ani dźwigni automatycznej skrzyni biegów. Wszystkie bowiem zostały przeniesione obok kierownicy i ekranu OpenR. W dodatkowej wolnej przestrzeni, na powierzchni środkowej konsoli znajduje się podłokietnik. Wykończono go miłym w dotyku materiałem o drobnoziarnistej fakturze. Ten podłokietnik można przesuwać w tył i w przód, aby uzyskać dostęp do intuicyjnego w obsłudze ekranu systemu multimedialnego oraz umieszczonych poniżej przycisków. Źródłem inspiracji dla projektantów podłokietnika był świat aeronautyki i sztuki zegarmistrzowskiej. Kiedy przesuwamy go w tył i w przód, w kabinie rozlega się bowiem dźwięk, przypominający kliknięcie przesuwanego mechanizmu lunety zegarka. Dbałość o szczegóły i kunszt ich wykończenia są wyrazem wiedzy i osiągnięć koncernu Renault w dziedzinie mechaniki precyzyjnej.

Dobrego się nie zmienia

Nie zmieniono też stylu opracowania wnętrza. Kierowca i pasażerowie mają sporo przestrzeni na wysokości środkowej konsoli i pod deską rozdzielczą. Wyższa pozycja za kierownicą i minimalistyczna prostota środkowej konsoli sprawiły, że wnętrze stało się bardziej przestronne, a jazda bardziej komfortowa.

Projektanci nie zapomnieli też o pasażerach siedzących z tyłu. Dzięki nowej platformie podłogowej, poziom komfortu i ergonomia pozycji siedzącej zostały poprawione w porównaniu ze standardowymi modelami z segmentu SUV. Przestronność w drugim rzędzie siedzeń jest w tym aucie najlepsza w swojej klasie.
Dodatkowo w modelu mamy składaną, w układzie 2/3-1/3, tylną kanapę. Oba moduły kanapy można osobno wsuwać i wysuwać w zakresie 16 cm. Dzięki temu szybko i w prosty sposób zmieniamy konfigurację przestrzeni w samochodzie. Można zwiększyć pojemność bagażnika lub zapewnić jeszcze więcej miejsca na wysokości kolan siedzącym z tyłu pasażerom.

Regulowany jest także kąt oparcia kanapy w trzech poziomach 25, 27 i 29 stopni. Pozwala to zwiększyć komfort i dopasować ustawienia do preferencji poszczególnych pasażerów.

Hybrydowe serce o mocy 200 KM

Podobno wraz z liftingiem, zespół napędowy full hybrid E-Tech 200 KM, poddano ulepszeniom względem pierwotnej wersji wypuszczonej na rynek. Z kolei automatyczna bezsprzęgłowa skrzynia biegów otrzymała nowe oprogramowanie, które gwarantuje krótsze czasy reakcji i eliminuje wrażenie bezwładności. Niestety nie są to wartości odczuwalne dla osoby, która nie ma tego auta na codzień. Przypomnę zatem zalety tego napędu hybrydowego. Składa się on z trzycylindrowego, turbodoładowanego silnika benzynowego 1,2 litra o mocy 130 KM i momencie obrotowym 205 Nm oraz dwóch silników elektrycznych. Te silniki elektryczne to:

• Główny silnik elektryczny o mocy 70 KM i momencie obrotowym 205 Nm, zasilany z akumulatora litowo-jonowego o pojemności brutto 2 kWh/400 V. Silnik ten zapewnia napęd podczas jazdy w trybie elektrycznym.

• Rozrusznik wysokonapięciowy HSG ( ang. High-voltage Starter Generator) o mocy 25 KM i momencie obrotowym 50 Nm. Zapewnia on rozruch silnika spalinowego, zmianę biegów i chwilowy zastrzyk energii.

Ładowanie akumulatora trakcyjnego zapewnia jeden z silników, a wszystko warunkuje tryb jazdy wybrany przez inteligentną skrzynię biegów. Kierowca ma jednak wpływ na fakt ładowanie. Może bowiem wybrać za pomocą łopatek przy kierownicy jeden z czterech poziomów hamowania rekuperacyjnego.

Ergonomia bez zmian

Wszystkie niezbędne informacje zapewnia nowa, cyfrowa tablica rozdzielcza z licznymi ikonami, typowymi dla samochodów z napędem hybrydowym. Wskaźnik naładowania akumulatora trakcyjnego informuje w czasie rzeczywistym o pozostałym zapasie energii.

Poziom odzyskiwania energii jest wyświetlany w czasie rzeczywistym z chwilą zdjęcia nogi z pedału przyspieszenia oraz w fazach hamowania. System multimedialny OpenR Link pokazuje też przepływ energii wraz z podaniem kierunku i rodzaju energii wykorzystywanej w zespole napędowym.

Interesująca jest też funkcja inteligentnego trybu hybrydowego. Zapewnia ona maksymalne wykorzystanie napędu elektrycznego na danej trasie. Dane z map nawigacji, określają topografię drogi przez siedem kolejnych kilometrów. Jeśli nie wprowadzono miejsca docelowego, system sam określa najbardziej prawdopodobną trasę. Na podstawie tych prognoz system sterujący akumulatorem, zapewnia maksymalne wykorzystanie silnika elektrycznego.

Test Renault Austral Hybrid po liftingu, czyli w trasie

Przeprowadzony test Renault Austral Hybrid po liftingu wykazał wszystkie atuty tego SUV-a. Model na moc 200 KM i na dodatek jest to hybryda, czyli mamy ruszanie elektrykiem i dynamiczne przyspieszenia. Warunkuje to komfort cichej jazdy w wersji EV i pewność nagłego przyspieszenia w razie niebezpieczeństwa. Co ważne, hybryda ta zapewnia komfort akustyczny i przyrost prędkości jak w wersjach benzynowych. Nie ma więc hałasu i ospałości jak w Toyocie.

Napęd E-Tech full hybrid umożliwia jazdę w trybie elektrycznym przez 80% czasu jazdy po mieście i zapewnia obniżenie zużycia paliwa nawet o 40%. Test Renault Austral Hybrid wykazał, że przejazd kilkudziesięciu kilometrów zawsze był eksploatacją przez połowę dystansu jako elektryk.
Na trasie z Warszawy do Krakowa średnie zużycie wyniosło 5,9 l/100 km. W mieście przejeżdżając 29,7 km, w trybie elektrycznym pokonano 19 km, a średnie zużycie paliwa wyniosło 5,4 l/100 km.

Lifting, czyli poprawa komfortu

To co zauważyłem obecnie to poprawa aeroakustyki jazdy w kabinie. Ponieważ test Renault Austral Hybrid po liftingu przeprowadzałem jesienią szum wiatru i opom jadących po mokrym asfalcie powinien być odczuwalny, Tymczasem pojazd wykazał zaskakujący komfort akustyczny. Sprawdziłem zatem dane auta po zmianach. Okazuje się, że zastosowano nowe uszczelki drzwiowe i bardziej aerodynamiczne, przeprojektowane lusterka. Przyczyniło się to do zmniejszenia o dwa decybele hałasu w kabinie generowanego przez przepływ powietrza. Dodatkowo test Renault Austral Hybrid po liftingu przeprowadzałem wersją esprit Alpine. Ta ma zaś klejone szyby boczne z przodu, a dzięki trójwarstwowej budowie i zwiększonej grubości, obniżają one hałas słyszalny przez pasażerów z przodu o sześć decybeli.

Do lepszego wyciszenia kabiny przyczynia się także obniżenie poziomu drgań mechanicznych. Zapewniają to nowe poduszki mocowania silnika i zmiana kalibracji układu hybrydowego. W efekcie w zależności od zakresu prędkości obrotowej silnika umożliwiło to zmniejszenie hałasu o osiem decybeli przy stałej prędkości.

Silnik w tym aucie to tylko jeden atut

Przeprowadzając test Renault Australe Hybrid po liftingu moją uwagę zwrócił też system 4Control Advanced. Zmniejsza on promienia zawracania, co jest istotnym atutem w codziennym użytkowaniu w mieście.
Przy niskich prędkościach tylne koła skręcają się o kąt do 5° w kierunku przeciwnym do kół przednich. Dzięki temu średnica zawracania staje się porównywalna z Renault Clio. Średnica ta wynosi 10,4 metra, zamiast dotychczasowych 11,4 m w wersji z dwoma kołami skrętnymi.
Jest to także dodatek przydatny na trasach. Przy wyższych prędkościach, kierunek skrętu tylnych kół zmienia się do 1°, w tym samym kierunku, co przednie koła. Zapewnia to autu jeszcze większą stabilność i zwinność na drogach szybkiego ruchu.
Zamontowany na tylnym zawieszeniu siłownik skrętu, wykorzystujące informację z układu wspomagania kierownicy, silnika i elektronicznego korektora toru jazdy. Zapewnia to pełną skuteczność w każdych warunkach.

Komfortowe dodatki

Pierwsze co zwróciło mą uwagę w czasie testu, to fantastycznie działający system infotainments. System OpenR Link oferuje bowiem dostęp do najnowszych usług i aplikacji Google. Jest więc doskonale znany większości użytkownikom i łatwy do użytkowania. Ma on kilka cech wyróżniających go wśród konkurentów:
– Mapy Google dla nawigacji, z informacjami o ruchu drogowym, są edytowane w czasie rzeczywistym.
– System pozwala na korzystanie z Google Assistant, który pełni funkcję wirtualnego osobistego asystenta hands-free (prognoza pogody, telefon, muzyka, pomoc, inne polecenia). Umożliwia też głosowe sterowanie funkcjami systemu multimedialnego oraz niektórymi funkcjami pojazdu, takimi jak klimatyzacja, odszranianie czy ustawienia MULTI-SENSE.
– Pozwala na korzystanie z Google Play z aplikacjami jak: muzyka, podcasty, media, nawigacja itd. Stale wzbogacana i aktualizowana oferta obejmuje dziesiątki aplikacji innych wydawców, zatwierdzonych przez Google.
Kolejnym elementem który mnie zachwycił w tym modelu, to system audio Harman Kardon. Gwarantuje on dźwięk Hi-Fi nowej generacji, dzięki dwunastu głośnikom i łącznej mocy 485 W. Co ważne jest on perfekcyjnie dopracowany do wnętrza kabiny modelu Austral.
Nie ma też niekorzystnej reakcji, jaką odczuwamy w przypadku klasycznej skrzyni CVT znanej z hybryd Toyoty. Nie ma więc głośnej pracy silnika i powolnego przyspieszania, po energicznym naciśnięciu na pedał gazu. Zamiast tego samochód przyspiesza jak w przypadku skrzyni DSG..

Dla kogo?

Model Renault Austral jest wygodnym, dużym SUV-em, spełniającym wszystkie wymogi samochodu tej klasy. Jest to ponadto najlepiej wykończony i wyposażony model w klasie wersji popularnych. Wraz z modelem po liftingu otrzymujemy nie tylko „drobne, stylistyczne ozdóbki”. Otrzymujemy model, który jest jeszcze bardziej dopracowany technicznie, celem zwiększenia komfortu. Ceny zaczynają się aktualnie od 139 900 zł (wersję 1,3 Tce 158 KM automat, Evolution). Model hybrydowy kosztuje zaś od 152 900 zł (wersja Evolution). Test Renault Austral Hybrid po liftingu przeprowadzono zaś modelem w wyposażeniu esprit Alpine, który kosztuje od 175 900 zł.

Bogusław Korzeniowski