Mazda 6, czyli być managerem

Piękna sportowa sylwetka, 180 KM, 18-calowe felgi, biały lakier i logo Mazdy na masce. Czytając to, można by pomyśleć, że Mazda przygotowała nowy sportowy model – odświeżoną RX-7, a może jeszcze coś innego. Ten opis pasuje jednak do limuzyny, którą jest Mazda 6, a my mieliśmy niewątpliwą przyjemność ją przetestować w ramach Długodystansowego Testu Flotowego, jako pierwsi.

Piotr Tabor/ Magazyn Fleet

mazda_6

Właśnie taki model dołączył do DTF-u (Długodystansowy Test Flotowy). Oto pierwsze wrażenia z jazdy tym samochodem.

Rynek motoryzacyjny rozwija się w niesamowitym tempie. Co chwilę wprowadzane są nowe samochody i nowe trendy w designie. Z tego względu sylwetka samochodu wprowadzonego na rynek ponad pięć lat temu może się znudzić. Tak się nie stało w przypadku testowanej Mazdy.

Piękna jak Mazda

Mimo że samochód przeszedł lifting 2 lata temu, wciąż wygląda zaskakująco świeżo i intrygująco. Mazda w wersji hatchback, która tak naprawdę jest pięknym liftbackiem, z zewnątrz wygląda doskonale. Dynamiczna, sportowa sylwetka, uzupełniona sportowymi smaczkami, jakimi są piękne 18-calowe koła (niestety, niepraktyczne), ciekawe tylne lampy, a także piękny biały lakier, tworzą samochód, obok którego nie sposób przejść obojętnie. Mazda, mimo że przeszła tylko lifting, dość znacznie różni się od swojej poprzedniczki. Inny jest przedni zderzak, grill, lampy. Nowy jest także kształt nadkoli, a także przetłoczenia na samochodzie. 5-drzwiowa Mazda, poza tym, że z zewnątrz przypomina kształtem bardziej pomniejszonego Mercedesa CLS albo VW CC, jest w pełni funkcjonalnym samochodem rodzinnym. Szóstka w hatchbacku pomieści w środku pięć dorosłych osób, a każda z nich będzie miała wystarczającą ilość miejsca nawet do długiej podróży, z jednym jednak wyjątkiem. Ze względu na obniżoną linię dachu w tylnej części nadwozia wysokie osoby mogą mieć problem z wsiadaniem, a także znalezieniem z tyłu odpowiedniej ilości miejsca na głowę. Wraz z kompletem pasażerów do bagażnika zmieścimy spory bagaż – tylko 5 litrów mniejszy niż w wersji kombi. Dlaczego najpierw napisałem o wyglądzie Mazdy? Bo to jeden z wyróżników tego auta w klasie. Jest nietuzinkowa, piękna, a na ulicy przyciąga spojrzenia przechodniów. Czy to lubimy, czy nie, musimy wziąć to pod uwagę, przymierzając się do zakupu nowej Mazdy 6.

Moc jest z nami

Testowana Mazda została wyposażona w najmocniejszą wysokoprężną jednostkę napędową o pojemności 2.2 l. Doładowany silnik Diesla generuje 180 KM i aż 400 Nm dostępnych od 1800 aż do 3500 obr./min. Na co liczby przekładają się w praktyce? Po odpaleniu, szczególnie po dłuższym postoju, silnik pracuje bardzo głośno, ale taki już urok silników Diesla i musimy im to wybaczyć. Sytuacja znacznie poprawia się po przejechaniu kilku kilometrów. Dźwięk silnika staje się znacznie mniej denerwujący, a do życia budzą się skryte pod maską liczby. Ruszając pełnym gazem, silnik w zakresie obrotów od 2 do około 3,5 tysiąca wbija w fotel z siłą, która prawie nie pozwala na zmianę biegu na kolejny. Następuje delikatne zwolnienie, a w duszy pojawia chęć jeszcze większego przyspieszenia. Uśmiech na ustach pojawia się wraz z wbiciem kolejnego biegu, gdy obroty silnika spadną poniżej magicznej bariery 3500 obr./min. Dla miłośników sportowych samochodów: charakterystyka silnika wymaga pewnego przyzwyczajenia się, bo dobrze wykorzystywany silnik może zapewnić prawdziwie sportowe osiągi. Przyspieszenia na poziomie 8.7s do 100 km nie powstydziłby się nawet prawdziwy amator sportu. Wysokoprężny silnik bez wątpienia najlepiej czuje się w średnim zakresie obrotów, gdzie dysponuje maksymalnym momentem, poza nim jego praca jest bywa głośna i mało przyjemna dla uszu pasażerów. Silnik połączony jest z 6-biegową skrzynią manualną, której nigdy nie zamieniłbym na żaden automat. Biegi są świetnie zestopniowane, lewarek pokonuje bardzo precyzyjnie krótką drogę między kolejnymi biegami, a jego działanie jest tak lekkie, że biegi zdają się wskakiwać same. Dodatkowo, jest zorientowany na kierowcę, a nie umieszczony centralnie. Mazda z silnikiem 2.2 nie jest mistrzem oszczędnej jazdy, ale spalanie tego dużego samochodu nie jest szokujące. 6 l/100 km oleju napędowego w trasie to wynik doskonały. Gorzej jest w mieście, tam zejście poniżej bariery 9 l/100 km może sprawić problem. Z drugiej strony, kiedy pod maską mamy silnik, który za każdym muśnięciem gazu wyrywa do przodu, kto przejmowałby się odrobinę większym spalaniem? To zostawmy dla samochodów, które, nawet jeśli bardzo by chciały, i tak nie przyspieszają…

Ma to coś

To jeden z tych samochodów, w których nie wiedzieć czemu po prostu lubię jeździć. Wsiadając do niej, wszystko znajdziemy na miejscu. Kierownica idealnie leży w rękach, fotel pasuje bez wielogodzinnych prób znalezienia swojej pozycji, a gałka zmiany biegów sama wskakuje w ręce. To niezwykle cenne, aby samochód pasował do kierowcy, a Mazda taka właśnie jest. Materiały użyte do wykończenia są całkiem dobre, ale ewidentnie jakością wykończenia wnętrza szóstka nie przoduje w klasie. Większość elementów w środku to przyjemne w dotyku, elastyczne tworzywa, ale znajdziemy także twarde plastiki, które na razie, na szczęście, nie wydają z siebie żadnego dźwięku podczas jazdy po nierównościach. Deska rozdzielcza nie różni się zbytnio od wersji sprzed liftu, jednak jest w niej kilka zmian, które istotnie odświeżyły projekt. Ciekawym elementem jest szara połyskująca listwa, która otacza cały samochód, w tym centralny element na tunelu i desce rozdzielczej. Seryjnie montowana dwustrefowa klimatyzacja obsługiwana jest za pomocą trzech gustownych pokręteł. Szkoda tylko, że jeden z najważniejszych elementów, jakim jest wybór miejsca nawiewu, wymaga użycia małego przycisku umieszczonego nad pokrętłami. Jego obsługa, wraz z obserwacją wybranej opcji na małym ekranie wśród innych informacji, sprawia niemały problem, szczególnie podczas jazdy z dużą prędkością. Projektanci nie popisali się także zdolnościami, tworząc włączniki podgrzewanych foteli. Są duże, kwadratowe i wyciągnięte jakby nie z tej epoki. Może to i szczegół, ale dość mocno psuje obraz jednolitej, obłej i spójnej deski rozdzielczej. Mały ekran umieszczony zaraz pod szybą to element wprost z poprzedniej generacji Mazdy. Jest wąski, długi i bardzo przeładowany informacjami, przez to staje się mało czytelny. Dopiero po dłuższym przyzwyczajeniu się do Mazdy, będziemy mogli bez większego skupiania się sprawdzić stację radiową czy aktualną temperaturę na zewnątrz. Komputer pokładowy nie jest zbyt rozbudowany i oferuje tylko podstawowe informacje – tylko te, których tak naprawdę potrzebujemy w podróży. Testowany egzemplarz został naprawdę dobrze wyposażony. Świadczyć może o tym piękna brązowa skórzana tapicerka, a także system nagłośnienia BOSE. Dźwięk w samochodzie jest niezły, ale Mazda może jeszcze się sporo nauczyć, np. od Audi. Tam dźwięk firmowany tą samą marką sprzętu grającego jest o niebo lepszy. Ciekawym elementem jest zmieniarka na 6 płyt, która umieszczona jest w desce rozdzielczej. To znacznie ułatwia korzystanie z niej. Nigdy nie pamiętałem, żeby włożyć płyty do zmieniarki w bagażniku i obiecywałem sobie, że zrobię to na kolejnym postoju. Zwykle kończyło się to jazdą z włączonym radiem i płytami CD w schowku. W nowej 6. nigdy nie będę miał tego problemu. Mazda ma także kilka elementów wyposażenia, które mają za zadanie poprawić bezpieczeństwo. Nie będę wspominał o wielu poduszkach powietrznych czy seryjnie montowanych systemach ABS i ESP. Warty opisania jest system zapobiegający zmianie pasa ruchu, gdy w martwym punkcie znajduje się inny pojazd. Nie jest to nowinka techniczna, sporo aut oferuje już te systemy i sporo z nich miałem okazję testować. Niestety, ten w Mazdzie jest mało precyzyjny i po prostu nie potrafiłem mu zaufać. System ostrzega o samochodach, które znajdują się daleko i są widoczne w lusterku, ale za to nie zostajemy ostrzeżeni o samochodach jadących dokładnie na naszej wysokości. Mazda wyposażona jest także w czujniki parkowania, zarówno z przodu, jak i z tyłu. Mazda dźwiękowo ostrzega nas o zbliżającej się przeszkodzie, jednak w środku nie znajdziemy żadnego wyświetlacza prezentującego położenie samochodu, ale sygnały dźwiękowe pozwalają dość precyzyjnie określić położenie przeszkody.

Muzyka zamiast zapasu

Mazda 6 po liftingu ma nie tylko sportowy wygląd i mocny silnik. Zawieszenie jest idealnym dopełnieniem sportowego, a zarazem uniwersalnego, obrazu samochodu. Auto prowadzi się naprawdę świetnie. Jazda nim po zakrętach to prawdziwa przyjemność. Co więcej, w zawieszeniu uzyskano kompromis między ponadprzęcietnym prowadzeniem samochodu w zakręcie i komfortem oferowanym w trakcie jazdy. To samochód iście uniwersalny, który jednocześnie zapewni kierowcy sporo frajdy z jazdy, a pasażerom odpowiedni komfort podróżowania. 18-calowe koła są piękne i doskonale komponują się z nadmuchanymi nadkolami. Jazda na nich po równych drogach to prawdziwa przyjemność. Opona nie ma tendencji do zawijania się i pływania, a samochód prowadzi się jeszcze bardziej pewnie. W warunkach, jakie oferują polskie drogi, musimy mocno uważać na dziury. Najechanie na wyrwę w asfalcie ze znaczną prędkością będzie skutkowało niemiłą czynnością wezwania pomocy drogowej. W bagażniku zamiast zapasówki znajdziemy subwoofer. Jeżeli chodzi o efekty akustyczne, to doskonałe, niestety, podczas testu zdarzyło nam się dwa razy przebić oponę.

Tylko ceny żal

Samochód w testowanej wersji nie jest tani, trudno się temu dziwić, to topowa wersja wyposażona we wszystko co możliwe – jej cena to 139 300 zł. Podstawową wersje kupimy już za 88 300 zł, co jest dość wysoką ceną w segmencie. Taniej o kilka tysięcy kupimy Passata, a także Mondeo, za które w podstawowej wersji zapłacić będzie trzeba tylko 80 800 zł. Znacznie droższa jest Honda Accord, tu najtańsza wersja kosztuje nieco poniżej 100 000 zł. Mazda jednak wyróżnia się trzema wersjami nadwozia sedan, kombi i testowany liftback. Większość konkurentów w klasie nie dysponuje ciekawym nadwoziem typu liftback.

Mimo że Mazda 6 po liftingu nie jest nowością na rynku, a klienci zdążyli się już do niej przyzwyczaić, to wciąż jeden z bardziej atrakcyjnych samochodów w klasie. Świetny, sportowy wygląd i charakter to jej największe zalety. To samochód, który dla kierowcy może być czymś więcej niż tylko nudnym środkiem do przemieszczania się z punktu A do B, choć i to wychodzi mu całkiem nieźle.

Źródło: www.fleet.com.pl

VN:D [1.9.20_1166]
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)
Mazda 6, czyli być managerem, 10.0 out of 10 based on 1 rating

Tagi: , , , , ,

Autor: autoadmin

Komentarze są wyłączone.